Magiczny twórca: Veere Grenney

Veere Grenney

Veere Grenney, założyciel Veere Grenney Associates i WERANDA 2013 Magic Maker uważa, że ​​skłonność do projektowania jest częścią twojego DNA i uwielbia pracować z "inspirowanymi amatorami". Urodzony w Nowej Zelandii londyński projektant wyjaśnia swoją pasję do Tangeru, mówi nam, co tak naprawdę zaimponowało i wiele więcej.

Kiedy zdałeś sobie sprawę, że chciałeś wejść do projektowania?

Veere Grenney: Na wieki wieków to wszystko, co kiedykolwiek znałem. Chociaż gdy dorastałem w Nowej Zelandii, nie było czegoś takiego - nikt tam tego nie robił. Patrząc na czasopisma lub książki o pięknych wnętrzach, nagle stałem się świadomy pewnych ludzi, takich jak David Hicks i Billy Baldwin, którzy cieszą się karierą tworząc piękne pokoje i piękne domy. To właśnie to spowodowało. Dla mojego pokolenia, mieszkającego w Australazji, nie było jasnego wzoru ścieżki.

Jak udało ci się znaleźć tę drogę?

Grenney: Cóż, nie, po prostu kontynuujesz życie i budzisz się pewnego dnia i nagle żyjesz w Europie, co znacznie ułatwia sprawę, a potem spotykasz ludzi, którzy są na ścieżce, a potem idziesz dalej .

Ale tak naprawdę nie siedziałem w Nowej Zelandii myśląc: tak to robisz, krok pierwszy, drugi, trzeci i czwarty. Wciąż zwróciłem się ku takim elementom jak sklep z antykami i praca w antycznym zawodzie lub praca w obszarach związanych z tą ścieżką. Wtedy pewnego dnia otrzymasz możliwość wejścia do niego.

Ile lat miałeś i gdzie byłeś, kiedy zostałeś projektantem wnętrz?

Grenney: Przez całe życie chciałem robić to, co robię, ale dopiero w wieku 30 lat miałem pierwszą właściwą dorosłą pracę w projektowaniu wnętrz, a było to z Mary Fox Linton i Davidem Hicks. Więc moje 20 lat spędziłem pracując głównie z antykami lub meblami, zajmując się, a zatem spotykając projektantów wnętrz, którzy w końcu zauważyli mój talent i dali mi pracę.


Dedham Vale na angielskiej wsi, jeden z ulubionych krajobrazów Grenneya. Zdjęcie dzięki uprzejmości Veere Grenney.

Kto lub co wpłynęło na twoją pracę?

Grenney: Sir John Soane i angielska wieś. Soane jest jednym z największych architektów, jaki Anglia kiedykolwiek wyprodukowała. Chociaż żył pod koniec XVIII i na początku XIX wieku, wiele jego detali jest klasycznych, ale wciąż bardzo współczesnych, tak odpowiednich do tego, gdzie jest używany. Nadal możesz używać jego technik dzisiaj w bardzo nowoczesny sposób.

I brytyjska wieś, ponieważ uważam ją za jedną z najpiękniejszych wizji na świecie.

Jak byś opisał swój styl?

Grenney: Współczesny klasycyzm - jedno oko o przeszłości i jedno o przyszłości. To jedyny sposób, żeby to opisać. Mój styl jest odzwierciedlony w każdym projekcie, w którym pracuję. Jeśli robię dom w Greenwich, Connecticut lub w mieszkaniu na Manhattanie, lub w domu w Szwecji lub Londynie, może istnieć nić, która przechodzi przez wszystko, ale ja oczywiście pracować z tym, co jest właściwe dla każdego miejsca.

Jak skutecznie połączyć te dwa, być może, zestawienia pomysłów?

Grenney: To, co jest odpowiednie dla tego miejsca, jest najważniejsze. Nie chcesz używać jedwabnej tafty w Mystic, Connecticut, a może w wiejskim domu w Anglii - chcesz używać lnu. A potem piękno, które z nim stawiacie, podświadome rzeczy, które przychodzą, nadaje styl.

Jak zmieniły się twoje estetyczne wybory od czasu rozpoczęcia kariery?

Grenney: Moje wybory się nie zmieniły. Doświadczam pewnych elementów silniej w zależności od projektu. Na przykład, jeśli pracuję nad angielskim dworem, moje wybory estetyczne różnią się od tych, w których pracuję nad projektem na Manhattanie. Jednak zawsze istnieje wątek, który łączy wszystko. Często, jeśli spojrzysz wstecz na rzeczy, które zrobiłeś 30 lat temu, może nie być tak dojrzały, lub może nie mieć zrozumienia, co robisz teraz, ale nadal uważam, że ma element, który przechodzi.

Nad czym aktualnie pracujsz?

Grenney: Klasyczny dom w Greenwich, Connecticut, kamienica na Upper East Side w Nowym Jorku, szwedzki dworek na archipelagu około godziny ze Sztokholmu i liczne londyńskie nieruchomości, w tym dom klasy 1 Nash Johna w Regents Park.

Co cię podnieca w domu w Greenwich?

Grenney: To rzeczywiście piękny amerykański dom w stylu federalnym, który został urządzony w latach 90. XX wieku w bardzo angielskiej wiejskiej rezydencji, a my zmieniamy niektóre tkaniny i meble, aby były trochę bardziej współczesne. Tkaniny i kolory używane w późnych latach 80-tych i 90-tych są prawdopodobnie nieco inne niż te, których teraz używasz. Ma mniej formalności i nieco bardziej komfortowe powietrze.

Co cię teraz inspiruje?

Grenney: Spędzając dużo czasu w Nowym Jorku i Moroco.

Nowy Jork zawsze mnie inspiruje, ponieważ ma tak niesamowite budynki, a szczególnie w tym mieście bardzo poważnie traktuje wystrój wnętrz. Na ulicy zawsze jest głośno o tym, co się dzieje, co jest gorące i co robią ludzie.

W Maroku buduję dom w Tangerze. Maroko jest dużym krajem i wiele się zmienia. Pustynia, Marrakech i góry Atlas są bardzo różne od Maroka na północy, gdzie jestem.

Maroko na północy ma bardziej umiarkowany klimat śródziemnomorski - nie ma zimy ani lata jak Marrakesz. W zimie ma wysokie opady, dzięki czemu można tworzyć niezwykłe ogrody, z bardziej europejskim idiomem, jak w pustynnym ogrodzie, który można dostać w Marrakeszu.

Tangier zmierza w stronę Cieśniny Gibraltarskiej, gdzie Atlantyk dociera do Morza Śródziemnego, a widok osi głównej jest skierowany na północ, patrząc na Hiszpanię i Portugalię. Po zachodniej stronie znajdują się atlantyckie plaże, fantastyczne do pływania. Życie w Tangerze różni się od życia w Marrakeszu. Możesz stworzyć wspaniały dom i cudowny ogród w kraju, w którym wciąż masz nadzwyczajnych, wykwalifikowanych ludzi, którzy wykonują niezwykłą pracę. Masz śródziemnomorski klimat i dom w stylu marokańskim.

Co pomaga ci czuć się kreatywnym?

Grenney: Po prostu myślę, że to jest coś, co robisz każdego dnia swojego życia. To część twojego DNA, musi być. Bo jeśli ktoś zada ci pytanie o coś pięknego - może to być obraz, meble, pokój, tkanina, dywan, czy cokolwiek to jest - myślę, że bardzo szybko masz bardzo silną opinię. To naprawdę część procesu twórczego.

Czy są jakieś powszechnie akceptowane reguły, które lubisz wyrzucać przez okno?

Grenney: Nie, ponieważ jest czas i miejsce na wszystko.

Zaczekaj - czujesz, że nie ma żadnych zasad?

Grenney: Zawsze obowiązują ogromne zasady - ponieważ zawsze mamy klienta lub sami mamy. Zasady obowiązują zawsze i zwykle są oparte na regułach, zawsze z klientem: gdzie mieszkają, jak żyją, czy są młodzi czy starzy, mają dzieci, są bardzo towarzyskie.

Takie są zasady, które otrzymujesz, gdy jesteś proszony o podjęcie projektu. Są to zasady, których nie łamiesz, ponieważ dotyczą one potrzeb ludzi. Ale z samą dekoracją lub tym, co umieścisz z czymś, może to być coś, co lubisz.

Jakie są przestrzenie, które zawsze cię inspirowały wizualnie i nadal Cię wyróżniają?

Grenney: Chiński pałac w Oranienbaum, na zachód od Sankt Petersburga, na zlecenie Katarzyny Wielkiej i zaprojektowany przez Antonio Rinaldiego.

Nie sądzę, abym kiedykolwiek był gdziekolwiek, który miałby tak niezwykłe szczegóły. Zadali sobie trud zbudowania przyjemnego pałacu, który był naprawdę dla przyjemności, a stopień wykonania i piękna w nim jest wyjątkowy do skrajności.

Po prostu uwielbiam także Sankt Petersburg i północnoeuropejskie światło, a ty wprowadzasz Oriental do Sankt Petersburga w XVIII wieku, a otrzymujesz coś wyjątkowego.

[TOUR APARTAMENT LONDYNA XIX WIEK ZAPROJEKTOWANY PRZEZ VEERE GRENNEY]

Jakie cechy lubisz mieć w swojej rezydencji?

Grenney: Komfort, wygoda, komfort. To moja własna rezydencja - chodzi o upewnienie się, że każdy obszar działa jako obszar. Jeśli coś działa, to zawsze będzie wygodne - wygodne dla oka, wygodne fizycznie, po prostu pocieszające ogólnie.

Z jakimi prywatnymi klientami najbardziej się bawisz?

Grenney: Inspirowani amatorzy są zdecydowanie najlepszymi klientami, z którymi można pracować. Innymi słowy, pracujesz z kimś, kto kocha piękno, wszystko o nim wie, kocha piękne rzeczy, ale niekoniecznie spędził całe życie, szukając robotników, aby je zebrać razem. Są to najlepsi klienci na mile, a najlepsza praca zawsze pochodzi z bardzo dobrego dekoratora pracującego z inspirowanym amatorem.

Mam na myśli silną współpracę.

Grenney: Zawsze.

Więc wolisz pracować z natchnionym amatorem, który mówi, kto mówi, po prostu rób wszystko?

Grenney: Cóż, to jest okropne, myślę, że to jest okropne. (śmiech) To znaczy, brzmi dobrze, ale nigdy tak nie jest. To bardzo, bardzo miło mieć kogoś z opinią i kogoś, kto mówi "tak" lub "nie". Zainspirowany amator zawsze bardzo szybko podejmie decyzję i zaufa ci, ponieważ wybrał profesjonalistę.

Co przez lata było jednym z twoich ulubionych projektów?

Grenney: Dom Arts and Crafts Philip Webb w Londynie. Jest to szczególnie piękny dom i uwielbiam Arts and Crafts i nie robiłem tego od dawna. Bardzo fajnie jest zrobić coś z tak mocnym językiem, że można pracować nad tym wszystkim.

Czy umiesz wymienić wspaniałe elementy, które dodałeś do ostatnich projektów?

Grenney: Projekt typu "popurge" zawsze ma podziemny basen (śmiech), ponieważ kosztują drogi z całej ich proporcji - szczególnie w centrum Londynu, gdzie zawsze trzeba niszczyć dom, aby go zbudować. Potem znowu budujesz dom! Ma fantastyczne wyniki, ale jest to coś, co jest daleko od wody (śmiech) pod względem tego, ile kosztuje to, co z tego wyciągniesz.

Czy ostatnio podróżowałeś do miejsca, które wpłynęło na ciebie?

Grenney: Poza Tangerem byłem w Etiopii w zeszłym roku i to było niewiarygodne. W zeszłym roku zrobiłem także dom w Jackson Hole, który nie jest miejscem, które znałem wcześniej. Znałem Aspen bardzo dobrze, ale nie Jackson Hole. Ta część Ameryki - Wyoming, Montana - jest naprawdę inspirująca.

Krajobraz, masz na myśli?

Grenney: Krajobraz jest fenomenalny, a także budynki, domy. Nie tylko zobaczyłem architekturę, którą budowali inni projektanci, ale także naturalny krajobraz.

Naprawdę, zawsze to znajdziesz. Obecnie robię projekt w Sag Harbor w Nowym Jorku. Cóż, nigdy nie znałem Sag Harbor bardzo dobrze, ale myślę, że jest tak pięknie. Obecnie jest to moje ulubione miejsce w Hamptons, ponieważ uwielbiam to, że czujesz się jak w Maine, ponieważ masz stare domy. To jedna z najbardziej uroczych części Hamptons, bar-none.

Co robisz w swoim przestoju?

Grenney: Spacer po angielskiej wsi i podróż. Mam pięknego psa - lurchera, który jest angielskim psem myśliwskim, mieszanką chartów, whippetów i owczarków - w zasadzie kudłatego whippeta.Chodzę z nią na wsi o każdej porze roku, co jest dla mnie tak dobre, jak to tylko możliwe.

I zawsze podróżuję, dzięki Bogu, z naszej pracy. To zawsze jest inny kraj. Jadąc z Nowej Zelandii, zawsze przemieszczasz się po całym świecie. Miałem apartament w Rio de Janeiro, więc spędziłem dużo czasu w Brazylii. Spędziłem ogromną ilość czasu w Indiach, a następnie w Indiach Zachodnich poprzez pracę. Jeden zawsze się porusza. Jestem w samolocie prawdopodobnie co dwa tygodnie mojego życia. Nawet lądowanie w Nowym Jorku lub przybycie na Manhattan, nagle wizualnie zmienia się twoje oko. Dlatego istnieje inspiracja, która zawsze idzie przed wami.

Loading...